Tym projekcje Kina Czar odbywały się na raty. Zaczęliśmy w niedzielę 8 czerwca od seansu rodzinnego, a dyskusyjny klub filmowy został wyjątkowo przełożony na kolejną niedzielę 15 czerwca, zaraz po zakończeniu spotkania z aktorką Marią Pakulnis.
Dzieci miały możliwość obejrzenia ekranizacji drugiego z siedmiu tomów słynnej serii C.S. Lewisa. pt. Opowieści z Narnii: Książę Kaspian. Opowiadała ona o powrocie rodzeństwa z Pevensie do swego bajecznego królestwa. Od ich zniknięcia upłynęło 1300 lat i wiele się zmieniło. Magiczne stworzenia i mówiące zwierzęta stały się jedynie legendą, a rządy sprawuje okrutny uzurpator Miraz. Prawowity władca, tytułowy Książę Kaspian to bratanek Miraza. Zmuszony do ucieczki, znajduje schronienie wśród rodowitych Narnijczyków, którzy rzekomo wyginęli. Rodzeństwo Pevensie przychodzi księciu z pomocą w pokonaniu stryja i odzyskaniu tronu.

Natomiast w ramach DKF-u wyświetlony został film pt. „Kobieta w klatce” z 1964 roku w reżyserii Waltera Graumana. Historia w nim przedstawiona z pozoru jest prosta, zwyczajna: awaria prądu więzi bogatą wdowę w domowej windzie. Dom, w którym zostaje uwięziona, znajduje się w centrum miasta, wokół tętni życie, ludzie pędzą gdzieś w sobie znanych kierunkach nie interesując się niczym innym, jak tylko sobą, nie zwracając uwagi na otoczenie. W tej sytuacji sygnały alarmowe wysyłane przez uwięzioną w windzie kobietę nie docierają do nikogo, kto mógłby jej pomóc. Od samego początku widz oglądający film słyszy komentarz z off-u – myśli uwięzionej, tworzące swoistą diagnozę społeczną. Bohaterka przyznaje z żalem „ile razy słyszałam takie dzwonki i się nimi nigdy nie zainteresowałam… (…) Kiedyś mieliśmy dżungle, obecnie zamieniliśmy miasta na dżungle”.
W rolę uwięzionej wcieliła się Olivia de Havilland, która stała się popularna i rozpoznawalna od końca lat 30 za sprawą gry w takich filmach jak „Przeminęło z wiatrem” czy „Dziedziczka”. Tam grała dystyngowane damy, tym razem niepełnosprawną dojrzałą kobietę zdaną na łaskę, a raczej niełaskę przypadkowego przechodnia, którym okazuje się pijany włóczęga.
Jedną z głównych zasad dżungli jest, że zawsze znajdzie się ktoś silniejszy. Degenerat, człowiek z marginesu społecznego, który widzi w uwięzieniu w windzie właścicielki domu szansę na łatwe wzbogacenie się, przyciąga do niego kobietę lekkich obyczajów, do której kiedyś miał słabość. Ci z kolei nieopatrznie wzbudzają zainteresowanie szajki opryszków, a ostatecznie nad wszystkimi próbuje zapanować gang kierowany przez miejscowego pasera.
Wszyscy bohaterowie tej opowieści są w pewnym sensie przegrani. Każdy z filmowych bohaterów jest tu zarazem katem, jak i ofiarą. Topos opanowania mieszkania przez barbarzyńców jest stary – był zarówno wcześniej, jak i później często wykorzystywany. Przykłady: „Wstręt” Polańskiego, „Godziny rozpaczy” z Humphreyem Bogartem, "Życzenie śmierci", "Funny Games", "Najście". Pozwala pokazać różnego rodzaju uwięzienia, dominację.
Film Graumana trzyma w napięciu. Jest brutalny, a nad bohaterami roztacza się aura dekadencji i zepsucia. Ale jest przy tym wielowątkowy. Stawia ostrą diagnozę społeczną, prowadzi do formułowania głębszych, przerażających wniosków na temat współczesności – osamotnienia i bezwzględności w świecie. Bogaci ludzie, którzy mają wystarczające zasoby, by górować nad innymi, stworzyli sobie takie zamki z piasku, a raczej ze szkła. Patrzą na innych z góry, żyjąc w nieprawdopodobnym zbytku. Jeden mały złoty garnuszek w kuchni „kobiety w klatce” jest wart tyle, że wystarczyłoby na utrzymanie przez całe życie zwykłego „zjadacza chleba”. Paradoksem jest to, że zbytek, który ma zapewniać komfort, luksus głównej bohaterce filmu, nic jej nie daje, gdy zostaje uwięziona we własnej windzie.
Bogacz jest w stanie odgrodzić się od reszty społeczeństwa, ale jego twierdza może się stać w ciągu zaledwie kilku chwil jego klatką (więzieniem), a pogardzana przez niego grupa wyrzutków społecznych może przejąć nad nim kontrolę. Na dodatek nie wystarczy im, że coś wyniosą, ukradną: dewastują cały dom, profanują wszystko, co stanowi jakąkolwiek wartość na znak, dowód dominacji, zdobycia niedostępnej dotąd, nieosiągalnej twierdzy (jak w rewolucji francuskiej). Gdy już to zrobią dociera do nich, że mogą zostać rozpoznani, a następnie osądzeni i skazani, zatem najlepiej będzie, gdy… pozbędą się świadków wandalizmu i grabieży. Na szczęście dla widza, gdy dochodzi do morderstwa, zostało ono pokazane teatralnie, hitchcockowsko, by zachować pewne proporcje, nie epatować naturalizmem, brutalnością.
W filmie „Kobieta w klatce” odnajdujemy nadto kontekst społeczny. Jest on swoistą przestrogą, wołaniem o opamiętanie się w kontekście nabrania pełnoskalowego wymiaru przez wojnę w Wietnamie. Ukazuje obraz bogatych obywateli Stanów Zjednoczonych patrzących z wyższością na kraje biedne, zacofane gospodarczo i próbujących zaprowadzić tam swój porządek…
Na wszystkie opowiedziane wyżej aspekty obejrzanego obrazu zwrócił uwagę zebranych prowadzący DKF, Piotr Płochocki. Na kolejne seanse z jego udziałem zapraszamy po wakacjach.
Oprac. Artur Laskowski
